Jagody z lasu nie trafiają od razu do ust. Myśliwi ostrzegają przed bąblowicą

Jagody z lasu nie trafiają od razu do ust. Myśliwi ostrzegają przed bąblowicą

Koszyk jagód może wyglądać zupełnie niewinnie, a mimo to wymagać dokładnego umycia przed jedzeniem. W powiecie piaseczyńskim myśliwi przypominają, że zagrożenia nie da się rozpoznać po wyglądzie, zapachu ani smaku owoców. Najprostsza zasada jest niezmienna – nie podjadać podczas zbierania i umyć cały zbiór po powrocie do domu.

  • Zakażenie zaczyna się od niewidocznych jaj pasożyta
  • Bąblowica może przez lata pozostawać bez objawów
  • Mycie owoców to niejedyny element ostrożności

Zakażenie zaczyna się od niewidocznych jaj pasożyta

Bąblowicę wywołują tasiemce z rodzaju Echinococcus. Ich jaja są wydalane wraz z kałem zakażonych lisów i psów, a następnie mogą znaleźć się w glebie, wodzie, na roślinach lub sierści zwierząt. Do zakażenia człowieka dochodzi po przypadkowym połknięciu jaj, między innymi wraz z żywnością, wodą albo przez brudne ręce.

Nie oznacza to, że każda jagoda czy poziomka jest skażona. Problem polega na tym, że nie da się ocenić bezpieczeństwa owocu bezpośrednio po zerwaniu. Dlatego krótkie opłukanie kilku sztuk nie powinno zastępować dokładnego umycia całego zbioru pod bieżącą wodą.

– Nie chodzi o straszenie lasem ani o rezygnację z jego darów. Chodzi o zmianę jednego nawyku: owoc zerwany w lesie nie powinien trafiać od razu do ust – mówi Wacław Matysek, p.o. rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego.

Myśliwi zwracają uwagę, że z tych samych terenów korzystają dzikie zwierzęta. Umycie owoców i rąk ogranicza więc ryzyko nie tylko po zebraniu jagód, lecz także po pracy w ogrodzie, lesie czy innym miejscu, gdzie można mieć kontakt z ziemią i roślinami.

Bąblowica może przez lata pozostawać bez objawów

U ludzi występują przede wszystkim dwie postacie choroby. Bąblowicę jednojamową powoduje Echinococcus granulosus, a wielojamową – Echinococcus multilocularis. Po połknięciu jaj rozwijają się formy larwalne, które najczęściej atakują wątrobę, choć zmiany mogą pojawić się także w płucach i innych narządach.

Choroba potrafi długo nie dawać żadnych sygnałów. Gdy pojawiają się dolegliwości, zależą one od miejsca i wielkości zmian. Mogą to być między innymi:

  • ból lub uczucie ucisku w jamie brzusznej,
  • żółtaczka,
  • kaszel,
  • duszność.

Leczenie może trwać długo i wymagać zarówno operacji, jak i wielomiesięcznej terapii przeciwpasożytniczej. Odmiana wielojamowa bywa porównywana do choroby nowotworowej ze względu na możliwość naciekania sąsiednich tkanek i szerzenia się do kolejnych narządów. Nadal jest jednak chorobą pasożytniczą, a nie nowotworem.

Bąblowica należy w Polsce do chorób rzadkich, ale jej późne rozpoznanie może znacznie utrudnić leczenie. Samo zjedzenie jednego nieumytego owocu nie oznacza automatycznie zakażenia. Przy regularnym narażeniu albo niepokojących objawach zasadność badań należy omówić z lekarzem.

Mycie owoców to niejedyny element ostrożności

Przy zbieraniu i przygotowywaniu leśnych owoców warto trzymać się kilku prostych zasad:

  • nie jeść jagód ani poziomek w trakcie zbierania, nawet jeśli wyglądają na czyste,
  • po powrocie z lasu, ogrodu lub pracy w terenie dokładnie umyć ręce, zwłaszcza przed przygotowywaniem posiłku,
  • cały zbiór umyć pod bieżącą wodą przed spożyciem,
  • owoce przeznaczone na przetwory poddać obróbce termicznej,
  • nie traktować domowego mrożenia jako zamiennika mycia – nie daje ono pewności unieszkodliwienia jaj pasożyta.

Znaczenie ma również opieka nad psami. Zwierzęta, które mają kontakt z dzikimi zwierzętami albo polują na gryzonie, powinny być regularnie odrobaczane preparatem działającym na tasiemce, zgodnie z zaleceniem lekarza weterynarii. Ryzyko nie dotyczy więc wyłącznie owoców leśnych – źródłem zakażenia może być także skażona woda, ziemia lub sierść zwierzęcia.

na podstawie: Powiat Piaseczno.