Gałęzie z prywatnych działek wchodzą na drogę. Gmina ostrzega przed ryzykiem

Gałęzie z prywatnych działek wchodzą na drogę. Gmina ostrzega przed ryzykiem

FOT. Gmina Konstancin-Jeziorna

Przy ulicach w Konstancinie-Jeziornie problem często zaczyna się tam, gdzie kończy się prywatna działka. Urząd miasta przypomina, że gałęzie i krzewy wchodzące w pas drogowy to nie drobny detal, lecz realne zagrożenie dla kierowców, pieszych i rowerzystów. Gdy zasłaniają znak, zwężają chodnik albo ograniczają widoczność na łuku, robi się niebezpiecznie. Samorząd apeluje więc o regularne przycinanie roślinności i porządkowanie obrzeży posesji.

  • Roślinność przy drodze potrafi zrobić więcej szkody, niż widać na pierwszy rzut oka
  • Prawo zostawia tu niewiele miejsca na zwłokę
  • Gmina liczy na porządek przy posesjach i mniejsze wydatki z budżetu

Roślinność przy drodze potrafi zrobić więcej szkody, niż widać na pierwszy rzut oka

Rozrośnięte drzewa i krzewy z prywatnych posesji potrafią wejść w przestrzeń, z której korzystają wszyscy. Najpierw widać tylko wystające gałęzie, ale szybko pojawia się problem z przejazdem, przejściem i oceną sytuacji na jezdni.

Według urzędu największe kłopoty pojawiają się tam, gdzie roślinność:

  • ogranicza widoczność na skrzyżowaniach i zakrętach,
  • zasłania znaki drogowe,
  • zwęża jezdnię, chodnik lub ciąg pieszo-rowerowy,
  • utrudnia utrzymanie i kontrolę pasa drogowego.

To nie jest wyłącznie kwestia estetyki. W takich miejscach jeden nieprzycięty krzew może zmienić zwykły przejazd w ryzykowny manewr, a spacer w przejście wymagające omijania przeszkód.

Prawo zostawia tu niewiele miejsca na zwłokę

Samorząd przypomina, że obowiązek dbania o roślinność na własnej nieruchomości spoczywa na właścicielu działki. Jeśli gałęzie albo korzenie wychodzą poza granice posesji, sąsiad może żądać ich usunięcia na podstawie art. 150 Kodeksu cywilnego.

W tle jest także ustawa o drogach publicznych. Jej art. 39 ust. 1 zabrania działań w pasie drogowym, które mogłyby zagrażać bezpieczeństwu ruchu albo wprowadzać tam elementy niezwiązane z drogą i jej obsługą. W praktyce oznacza to jedno: jeśli roślinność z prywatnej działki ogranicza skrajnię drogową, zasłania oznakowanie lub utrudnia korzystanie z drogi publicznej, właściciel może zostać wezwany do usunięcia nieprawidłowości.

To ważne także dla mieszkańców poruszających się po mieście codziennie, często w pośpiechu. Wąski chodnik, zasłonięty znak czy brak dobrej widoczności na wyjeździe z posesji nie są problemem „na później” – to sytuacje, które mogą zakończyć się kolizją albo potrąceniem.

Gmina liczy na porządek przy posesjach i mniejsze wydatki z budżetu

Urząd zwraca uwagę jeszcze na jeden, bardzo konkretny skutek zaniedbań. Jeśli właściciele nieruchomości nie wykonują niezbędnych prac pielęgnacyjnych, gmina musi przeznaczać publiczne pieniądze na przywracanie wymaganej skrajni drogowej i poprawę bezpieczeństwa.

To środki, które mogłyby trafić na inne zadania: remonty dróg, inwestycje w infrastrukturę albo porządkowanie przestrzeni publicznej. Z punktu widzenia mieszkańców przekłada się to na prosty rachunek – im lepiej utrzymane są przydrożne działki, tym mniej interwencji i mniej niepotrzebnych kosztów po stronie samorządu.

Dlatego apel z Konstancina-Jeziorny ma wymiar bardzo praktyczny. Chodzi o regularne przycinanie drzew i krzewów tam, gdzie wchodzą w strefę drogową, zanim staną się przeszkodą dla innych.

na podstawie: Urząd Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Gmina Konstancin-Jeziorna). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.