Książka, która weszła do gry o Bookera i zostaje w głowie na długo

Książka, która weszła do gry o Bookera i zostaje w głowie na długo

FOT. Biblioteka w Piasecznie

W Potędze słów - maj z książką trafia tytuł, który od razu łapie uwagę, bo łączy literacki rozmach z bardzo ludzką historią. „W dobrych rękach” Yael van der Wouden to debiut, który już zdążył zostać zauważony przez kapituły najważniejszych nagród, a przy tym wciąga spokojnie, ale bezlitośnie 📚

  • Yael van der Wouden zaczyna mocnym wejściem, a nie ostrożnym testem
  • „W dobrych rękach” pokazuje, że pod ciszą czasem kryje się najwięcej
  • Dlaczego ta powieść zostaje w pamięci na dłużej

Yael van der Wouden zaczyna mocnym wejściem, a nie ostrożnym testem

Holendersko-izraelska pisarka postawiła na opowieść osadzoną na holenderskiej prowincji na początku lat 60. XX wieku. W centrum jest Isabel - kobieta żyjąca sama, mocno przywiązana do rodzinnego domu i rytmu, który daje jej poczucie kontroli. Ten porządek pęka, gdy w domu pojawia się Eva, dziewczyna jej brata, i od tego momentu napięcie zaczyna rosnąć z każdą stroną.

To właśnie ten konflikt - z pozoru domowy, niemal kameralny - robi największe wrażenie. Van der Wouden nie idzie na skróty: buduje historię, w której prywatne emocje ścierają się z ciężarem pamięci, a zwykła codzienność nagle robi miejsce dla tego, co długo było przemilczane. ✨

„W dobrych rękach” pokazuje, że pod ciszą czasem kryje się najwięcej

Tłem tej powieści jest temat wyjątkowo trudny - prześladowania i eksterminacja ludności żydowskiej podczas II wojny światowej. Autorka nie traktuje go jako dekoracji. Przeciwnie, splata go z historią relacji między bohaterkami, z bólem, wstydem, potrzebą bliskości i pragnieniem zachowania kontroli nad własnym światem.

Najciekawsze jest to, jak powoli zmienia się temperatura tej opowieści. To, co początkowo wygląda jak zwykłe starcie charakterów, zaczyna odsłaniać dużo głębsze warstwy - napięcie, tajemnice, emocje odkładane latami. W efekcie powstaje książka intensywna, ale nie krzykliwa, bardziej podszyta napięciem niż efektownym gestem 🫶

Dlaczego ta powieść zostaje w pamięci na dłużej

„W dobrych rękach” działa właśnie dlatego, że jest jednocześnie subtelna i mocna. To literatura, która nie podaje wszystkiego wprost, tylko pozwala czytelnikowi wejść w świat niedopowiedzeń, winy, pamięci i rodzącego się porozumienia. Do tego dochodzi prestiżowy rozgłos - krótka lista Nagrody Bookera i wyróżnienie Women’s Prize for Fiction - co tylko potwierdza, że mowa o debiucie z naprawdę wysokiej półki.

Jeśli ktoś szuka w maju książki, która nie kończy się na ostatniej stronie, tylko jeszcze długo pracuje w głowie, ten tytuł warto mieć na radarze.

na podstawie: BPMiG Piaseczno.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka w Piasecznie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.