Piaseczno z historycznym srebrem. Return przebił ligowe granice

Piaseczno z historycznym srebrem. Return przebił ligowe granice

FOT. Urząd Miasta

W hali GOSiR w Piasecznie wydarzyło się coś, co długo będzie wracać w rozmowach o miejscowym sporcie. UKS Return sięgnął po srebro Drużynowego Pucharu Polski i zrobił to jako pierwszy drugoligowiec w historii tego turnieju finałowego. To nie był przypadkowy wyskok, lecz efekt pracy, która zaczęła przynosić widoczne owoce na bardzo wysokim poziomie. A dla piaseczyńskiego tenisa stołowego to sygnał, że dawny blask nie jest wyłącznie wspomnieniem z kronik.

  • Finał w Piasecznie pokazał, że ten klub już gra ponad swoją ligę
  • Półfinał z Zieloną Górą trzymał w napięciu do ostatniej piłki
  • Toruń postawił twarde warunki, ale srebro i tak waży bardzo dużo

Finał w Piasecznie pokazał, że ten klub już gra ponad swoją ligę

Gospodarzem finałowych zmagań była hala GOSiR, a sam wybór Piaseczna na miejsce turnieju miał znaczenie większe niż tylko organizacyjne. Polski Związek Tenisa Stołowego wysłał w ten sposób czytelny sygnał, że układane tu od lat sportowe fundamenty są widoczne także poza regionem.

Do rywalizacji stanęły cztery drużyny wyłonione w eliminacjach:

  • Energa Manekin Toruń z LOTTO Superligi
  • AZS Politechnika Rzeszów z I ligi
  • ZKS Zielona Góra z I ligi
  • UKS Return Piaseczno z II ligi

W takim zestawie Return nie był faworytem. I właśnie dlatego awans do finału ma tak dużą wagę. To opowieść o ekipie, która nie zatrzymała się na własnej klasie rozgrywkowej i potrafiła sprawdzić się w starciu z zespołami z wyższych półek.

Półfinał z Zieloną Górą trzymał w napięciu do ostatniej piłki

Najwięcej nerwów przyniósł półfinał z ZKS Zielona Góra. Piasecznianie zaczęli mocno, bo Jakub Kuźmicz wygrał z Patrykiem Żyworonkiem 3:1, a potem ważny punkt dorzucił Michał Galas. Mimo tego mecz długo wisiał na włosku.

Przełom przyniosło starcie liderów. Kuźmicz zmierzył się z Samuelem Michną i po serii bardzo wymagających wymian wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. To był moment, który ustawił końcówkę spotkania. O wszystkim przesądził junior Feliks Gulan, pewnie wygrywając 3:0 i zamykając półfinałową drogę do finału.

Właśnie takie mecze budują pozycję klubu mocniej niż każdy suchy wynik z tabeli. Gdy młody zawodnik potrafi zachować spokój w decydującym momencie, widać, że drużyna ma nie tylko formę, ale i charakter.

Toruń postawił twarde warunki, ale srebro i tak waży bardzo dużo

W finale poprzeczka poszła jeszcze wyżej. Energa Manekin Toruń przyjechała do Piaseczna ze składem opartym na reprezentantach Serbii i Słowacji – Dimitrze Levajacu i Lubomirze Pisteju. Obaj po turnieju mieli jechać jeszcze na mistrzostwa świata do Londynu. Różnica doświadczenia była widoczna, a wynik 0:4 dla gości nie zostawia złudzeń.

Mimo porażki końcowy bilans UKS Return robi ogromne wrażenie. To pierwszy w historii finał Pucharu Polski dla drużyny z II ligi, a więc próg, którego wcześniej nikt z tej klasy rozgrywkowej nie przeskoczył. W dodatku wygrana z ZKS Zielona Góra pokazała, że piaseczyński zespół umie rywalizować z mocniejszymi nazwami bez kompleksów i bez przypadkowości.

Teraz przed zawodnikami kolejne ważne spotkania. Srebro z finału może być dobrym paliwem przed barażami o I ligę z MKS TS Gród Posadów.

  • 24 maja 2026 roku – mecz wyjazdowy w Posadowie
  • 31 maja 2026 roku – rewanż w Piasecznie

To już nie jest tylko historia jednego udanego weekendu. To sygnał, że w piaseczyńskim tenisie stołowym znów dzieje się coś naprawdę dużego.

na podstawie: UM Piaseczno.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.